niedziela, 3 maja 2009

Nothing can stop me now, cause I don't care anymore.

Maj, maj, maj. Majówka i po majówce. Mega zakwasy w łydkach od 20km marszu i banan na mordzie. Obolały kinol. Ciekawe czy przegroda nosowa jest jednak pęknięta :P

W Gdyni jak w Gdyni. Znów wyszło na jaw kto tak naprawdę miał ochotę się spotkać i pogadać. Parę nieoczekiwanych spotkań w dziwnych miejscach. "Bo nigdy nie wiesz, kogo spotkasz w Tesco!"

Czas wziąć się za siebie. I to mocno. Póki humor sprzyja i nie jest znów na granicy z autodestrukcją :P

Jest jednak coś, co trzyma mnie przy życiu....



Tak. Ekipa IFA pojawi się w swym najmocniejszym składzie :D

Jest jeszcze jedna kwestia, której trzeba się jak najszybciej pozbyć z czerepu.

Brak komentarzy: