In tombs of gold and lapis lazuli
Bodies of holy men and women exude
Miraculous oil, odour of violet.
Lie bodies of the vampires full of blood;
Their shrouds are bloody and their lips are wet.
Wystarczył jeden film a mój umysł już przełączył się na tok myślenia sprzed 2 lat. Na dodatek jeszcze ten semestral na writing.
Jest w tym wszystkim coś kojącego. Uspakajającego i (?!) napawającego wolą istnienia. Trochę literatury i wszystko staje się jasne. Układa się w całość.
Brak zainteresowania ludźmi wokół jakoś mi nie przeszkadza. Sztucznemu podtrzymywaniu kontaktu itp. Wręcz przeciwnie. Ciekawie jest przyglądać się wszystkiemu z boku, zupełnie nie biorąc w tym udziału.
I nawet ludzie przestają być denerwujący...
Evil is a point of view. :)
