Coś miałam napisać. Jakaś kwestia, sklecone precyzyjnie zdanie, które wyrażało wszystko. No, ale cóż, poszło w pizdu. Za dużo kawy, za mało snu.
Coś się powoli zmienia. To tak jakby przestać mrużyć oczy, tylko otworzyć szeroko i nagle zdać sobie sprawę z tego, że przecież wokół jest jeszcze tyle innych rzeczy..! Głupawka pojawia się co raz rzadziej, noc spędzona nad książkami nie boli już tak jak kiedyś. Przepływ myśli, jeśli nie jest częścią wyuczonego materiału, wyglądają bardziej jak stream of consciousness, niż jak uporządkowana, logiczna całość.
Wieczór. Ciepło, niebo pełne gwiazd. Tylko to błoto. Wszędzie błoto! Ale nieważne. Cisza i spokój.
A jeśli nasze życie to tak naprawdę jeden wielki 'Truman Show'? Jeśli te gwiazdy, to tak naprawdę nie gwiazdy? Jakkolwiek by to zabrzmiało.
Ale w końcu...
'Life's but a walking shadow, a poor player
That struts and frets his hour upon the stage,
And then is heard no more. It is a tale
Told by an idiot, full of sound and fury,
Signifying nothing.'
Potrzebuję spokoju. Ciszy, spokoju i chwili samotności. NIE ludzi rozmawiających ze mną po to, by się wyżalić jakie to życie jest złe. Bo życie nie jest złe. Zawsze mogło być o wiele gorzej. Tylko zdaje się, że mało kogo to tak naprawdę obchodzi. Łatwiej jest sobie ponarzekać. Racja, czasami daje nam nieźle popalić, ale zawsze jest jakieś wyjście. Inne niż jęczenie jaki to świat jest okropny, a tak poza tym to nikt nas nie kocha.
czwartek, 28 maja 2009
piątek, 15 maja 2009
At The End Of It All
You can be mad as a mad dawg at
the way things went... You can
swear, curse the fates, regret
every’ting you ever did... but
when it comes to the end... You
have to let go...
the way things went... You can
swear, curse the fates, regret
every’ting you ever did... but
when it comes to the end... You
have to let go...
niedziela, 3 maja 2009
Nothing can stop me now, cause I don't care anymore.
Maj, maj, maj. Majówka i po majówce. Mega zakwasy w łydkach od 20km marszu i banan na mordzie. Obolały kinol. Ciekawe czy przegroda nosowa jest jednak pęknięta :P
W Gdyni jak w Gdyni. Znów wyszło na jaw kto tak naprawdę miał ochotę się spotkać i pogadać. Parę nieoczekiwanych spotkań w dziwnych miejscach. "Bo nigdy nie wiesz, kogo spotkasz w Tesco!"
Czas wziąć się za siebie. I to mocno. Póki humor sprzyja i nie jest znów na granicy z autodestrukcją :P
Jest jednak coś, co trzyma mnie przy życiu....


Tak. Ekipa IFA pojawi się w swym najmocniejszym składzie :D
Jest jeszcze jedna kwestia, której trzeba się jak najszybciej pozbyć z czerepu.
W Gdyni jak w Gdyni. Znów wyszło na jaw kto tak naprawdę miał ochotę się spotkać i pogadać. Parę nieoczekiwanych spotkań w dziwnych miejscach. "Bo nigdy nie wiesz, kogo spotkasz w Tesco!"
Czas wziąć się za siebie. I to mocno. Póki humor sprzyja i nie jest znów na granicy z autodestrukcją :P
Jest jednak coś, co trzyma mnie przy życiu....


Tak. Ekipa IFA pojawi się w swym najmocniejszym składzie :D
Jest jeszcze jedna kwestia, której trzeba się jak najszybciej pozbyć z czerepu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
