Tak to jest jak przy obiedzie zamiast jeść, grzebie się w talerzu. Mała zwiecha i nagle do głowy przychodzą odpowiedzi na dawno zapomniane pytania.
Było ciężko, ale jest co raz lepiej. Powoli ogarniam swoje myśli i wracam do stanu normalności. Dużo się dzieje, ale to dobrze, przynajmniej nie siedzę i nie gapię się w ścianę zastanawiając się 'co by było gdyby...' Chaos prawie pod kontrolą. W końcu odzyskam dawną siebie.
Wystarczyło że trochę popadał śnieg, a mi już włączył się świąteczny nastrój. Wzięło mnie na oglądanie Nightmare Before Christmas i słuchanie angielskich piosenek. Czyżbym padła ofiarą tego całego świątecznego szaleństwa którym zewsząd bombardują nas media? Chyba jednak tak.
Czwartek mile mnie zaskoczył. Co prawda nie spodziewałam się że aż tak się dogadamy, ale było naprawdę fajnie. Z resztą kiedy ostatnio jakiś facet zaprosił mnie na piwo i nie musiałam za siebie płacić? To ten gatunek 'gentleman' jednak nie wyginął? Aż trudno uwierzyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
wooow, chociaż jeden pozytywny element w tych wszystkich postach, które ludzie ostatnio piszą;D
Prześlij komentarz