wtorek, 10 lutego 2009

Niektórzy chyba myślą, że mogą osiągnąć wszystko bez najmniejszego wysiłku. Ha. Niestety, wszystko zdobywa się ciężką pracą i mnóstwem wyrzeczeń. "Oblałam trzy egzaminy, jak obleję czwarty to rzucam studia." No tak, bo najłatwiej się poddać. Szkoda tylko, że po jakimś czasie przychodzi refleksja "A gdybym jednak się wtedy nie poddała...?" Wtedy jest już za późno. "Mam tyle roboty... Na tej uczelni jest tyle nauki..." No cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Mówi się trudno, podwija rękawy i bierze do roboty zamiast siedzieć i narzekać. Ale po co. Lepiej sobie pojęczeć, albo poleżeć i pogapić w sufit. Trzeba było w takim bądź razie iść na jakiś kierunek, który nie wymaga zbytniego zaangażowania. Jeszcze lepiej, na jakiś uniwerek gdzie 3 dostaje się od tak i na którym "zawsze wszyscy dostają 3 z poprawek".
"Jesteś na zajebistej uczelni. I co z tego, skoro masz w pizdu nauki i się cały czas szarpiesz." Tego to już nie skomentuję. A może jednak tak. Fakt, mogłam iść na uniwerek, który ma mniejsze wymagania. Tylko po co? Żeby mówić kulawym angielskim? A może żeby po prostu zdobyć papierek i odbębnić studia? Racja, z początku nie lubiłam ani Poznania ani tym bardziej mojej uczelni. Ale chyba nie po to tu przyjechałam, prawda?

2 komentarze:

Kokos pisze...

Tak i rób sobie pod górkę do końca życia. Niech sensem Twojego istnienia będą ciężka praca i wyrzeczenia. Rozumiem, pracujesz na lepsze jutro, a kiedy ono nastąpi?

...jutro zawsze będzie jutrem.

Kokos pisze...

Żal, to możesz mieć jedynie do siebie.